• tata Neli

    Z wizytą w krainie dywanów

    Od początku chcieliśmy, by to co wyróżnia NOYA design, to były niepowtarzalne projekty dostępne tylko u nas. Dzięki temu skupiamy wokół siebie podwykonawców i  grono najzdolniejszych rękodzielników.  W poszukiwaniu nowych możliwości tworzenia dywanów, które mamy nadzieję, już niedługo będą mogły zagościć w pokojach Waszych pociech, odwiedziliśmy jedną z największych fabryk w Polsce. Ot, taka gospodarska wizyta na wywąchanie nowego terenu.     Powitali nas i oprowadzili po wszystkich najmniejszych zakamarkach fabryki ludzie z niesamowitą energią. Poznaliśmy tamtejszych projektantów i widzieliśmy ekspozycję dywanów będących na stałe w ofercie dla sieci sklepów, salonów wyposażenia wnętrz czy choćby przedszkoli. Dywany, które od lat sprawdzają się w żłobkach i przedszkolach to dla nas najlepsze…

  • mama Neli

    Sesja zdjęciowa z dzieckiem – nasze doświadczenia z maluchami od roczniaka do przedszkolaka

    Kiedy zaczynaliśmy robić zdjęcia z produktami do sklepu, wówczas nasze dziecko miało rok. Z perspektywy czasu wydaje się, że jeśli chodzi o udział w sesjach zdjęciowych, jest ono niezwykle plastyczne w tym wieku. Wszystko możesz z tak małym dzieckiem zrobić. Chcesz rozśmieszyć – wystarczy, że pstrykniesz palcami czy pomachasz rękami nad głową i już otrzymujesz uśmiech od ucha do ucha. Pokażesz palcem, że coś leży na dywanie mówiąc przy tym ,,Zobacz, co to?” i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki uzyskujesz skupienie i uwagę dziecka nawet przez dłuższą chwilę. Jeśli chcesz, by zostało w jakimś miejscu na krzesełku, czy na dywanie, to dajesz jakąś małą zabaweczkę i to w zupełności wystarczy,…

  • tata Neli

    Ile jest drewna w drewnie?

    Kiedy myślę mebel, pierwsze do głowy przychodzi mi drzewo. Myślę, że większość z nas ma takie właśnie skojarzenie. No bo z czego innego można robić krzesła, łóżka czy stoły. Okazuje się jednak, że lista materiałów jest znacznie większa niż tylko stereotypowe drewno. Oczywiście, można kupić meble z litego drewna, ale ich cena idzie w tysiące złotych, a cały komplet potrafi nawet kosztować kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych! Wszyscy przyznamy zgodnie, że to nie jest wydatek na kieszeń młodych rodziców. Gdy Nela skończyła roczek i zaczęliśmy myśleć o wyposażeniu do jej pokoju, okazało się, że nasza wiedza na temat dziecięcych mebelków jest znikoma. Owszem, jakieś tam doświadczenie mieliśmy, bo wybieraliśmy krzesełko do karmienia. Wiedzieliśmy więc na przykład o normie PN-EN 71-3, według której producenci nie mogą używać farb mogących zaszkodzić naszej córce. Natomiast wiedzę dotyczącą materiałów, z jakich produkowane są…

  • tata Neli

    Bezpieczeństwo vs Trwałość

    Ze względów bezpieczeństwa naszych dzieci zdecydowaliśmy się na produkcję mebelków ze sklejki i MDF. Kolejnym etapem było malowanie. Trzeba przyznać, że MDF wygrał tą próbę zdecydowanie. Po malowaniu powierzchnia była idealnie gładka. Sklejka optycznie wyglądała trochę słabiej. Stąd pojawiła się inna koncepcja i zamiast malowania użyliśmy sklejki melaminowanej i ten efekt spełnił nasze oczekiwania. Dlaczego zdecydowaliśmy się na produkcję naszych krzesełek z obu materiałów? Bo o ile podczas malowania MDF ma przewagę, to sklejka zyskuje gdzie indziej, jest choćby bardziej wytrzymała na mechaniczne uszkodzenia. Oczywiście nie oznacza to, że MDF się nie nadaje i ulegnie zniszczeniu. Przecież każdy z nas ma w domu meble z MDF i służą one wiele lat. Produkujemy z tych materiałów, bo uważamy, że każdy powinien wybrać to, co lubi i mu się podoba bardziej podoba.   Czy meble mogą…

  • mama Neli

    Jak wybrać dywan dla dziecka?

    Groch z kapustą i zasmażką na wierzchu – takie były moje przemyślenia po tym, jak szukając odpowiedniego dywanu do pokoju Neli, przejrzałam ponad 80 stron na Allegro. PRL-u już nie ma, dywany nie są na kartki, wydawało mi się więc, że nie powinno być żadnego problemu z kupieniem dywanu. Okazało się, że jednak jest. I to nie tylko nasz problem, bo w tej kwestii radziliśmy się też wielu dzieciatych znajomych. Dziś dywany dla dzieci są albo tanie, lecz brzydkie, albo fajne, ale drogie. Wiem, że gusta są różne, więc powiem od siebie. Mnie nie spodobał się żaden. Przekombinowane, zbyt kolorowe, krzykliwe, kiczowate – strach było patrzeć. Aż wreszcie znalazłam swój ideał. Oczami wyobraźni już go widziałam w pokoju na podłodze. Pasowałby idealnie do mojej wizji leśnej chatki Neli. Ale okazało się, że choć był w ofercie kilku sklepach, to jednak żaden nie miał go „na stanie”. Pomyślałam,…

  • mama Neli

    Od projektowania do testowania…

    Projektowanie krzesełek dla dzieci, czyli najbardziej wymagających użytkowników, okazuje się nie lada wyzwaniem. Na początku bardzo skupialiśmy się na doskonałych wzorach, a nasza akademicka wiedza ze wzornictwa, zderzyła się z praktyką dość boleśnie. Na szczęście nikt z nas nie załamał rąk po pierwszych prototypach, a wręcz przeciwnie. Poczuliśmy, że jesteśmy blisko. Choć z dzisiejszej perspektywy wiemy, że byliśmy baaaardzo daleko. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na ludzi, którzy potrafili z naszych myśli, rysunków i wizualizacji idealnych mebli tworzyć kolejne proptotypy. A każdy następny jeszcze lepszy 🙂 Wielokrotnie zmienialiśmy wzory oparć, nóg i mocowań, a gdy już uzyskaliśmy idealną formę, świętowaliśmy go najlepszym winem jakie mieliśmy. Choć właściwie chyba najlepsze zostawiliśmy na otwarcie sklepu online. Ale nie o tym… Idealne krzesełko istnieje? Nasz idealny wzór krzesełka powstawał aż w trzech miejscach w Polsce. A konstrukcja obecnych modeli to efekt pracy kilku specjalistów. Chcieliśmy…

  • mama Neli

    Od Samego początku…

    Zastanawiam się nad tym, czy każda świeżo upieczona mama dostaje nagle totalnego szału na punkcie eko, sterylności i bezpieczeństwa. Przed urodzeniem Neli miałam mocne przekonanie, że razem z mężem odżywiamy się zdrowo i prowadzimy bardzo porządny tryb życia, ale kiedy dowiedzieliśmy się, że jesteśmy w ciąży… Wtedy się zaczęło! Każda etykieta każdego produktu kupionego w sklepie była bardzo dokładnie studiowana. Potem zapisaliśmy się do Lokalnego Rolnika. Po wielu latach czczych obietnic wreszcie założyliśmy własny ogródek. Kupiliśmy też wolnoobrotową sokowirówkę, a sobotnie zakupy na targu stały się wręcz obowiązkowe. Po „załatwieniu” kwestii żywieniowej pod lupę poszły ubrania naszego maluszka. Może nie sprawdzałam, czy są z ekologicznej bawełny, ale prane były odpowiednich…